Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 maja 2018

niedziela, 16 lipca 2017

Jak się Jacek z abonamentem RTV rozstawał, cz. 2

        Najstarsi czytelnicy pamiętają, że lata temu - dokładnie to jakieś 2 tygodnie temu - postanowiłem wyrejestrować odbiornik telewizyjny, zwany popularnie wśród pospólstwa - telewizorem. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Znalazłem stronę na portalu Poczty Polskiej, wpisałem cudem odnaleziony w odmętach moich skanów unikalny numer identyfikacyjny, dodałem jeden z moich licznych maili i poszło. Naiwnie myślałem, że to koniec, ale mail (e-mail od poczty tradycyjnej!) wyprowadził mnie z błędu. Przyszedł mail, że przyjdzie poczta.

        Tak więc przyszła poczta. I niniejszym muszę odszczekać prawie wszystkie złe słowa jakie o Poczcie Polskiej napisałem. Gdybym napisał na papierze to bym teraz ten papier zjadł. Na szczęście Internetu nie da się zjeść, więc tylko odszczekam. Spodziewałem się litanii pytań i kłód rzucanych mi pod nogi. Tymczasem przesyłka zawierała list przewodni z instrukcją obsługi dwóch wypełnionych już formularzy. Instrukcja nieskomplikowana: podpisać czytelnie, włożyć do koperty (załączona do przesyłki) i wrzucić do skrzynki. Żadnych pytań dlaczego, żadnych gróźb, kulturalnie jak starzy znajomi. Podpisałem, zakleiłem, wrzuciłem.

        Nie byłbym jednak sobą, gdybym się do czegoś jednak nie przyczepił. Formularze w formacie A4 złożone na 3 pasują do koperty takiej trochę dłuższej, a załączono tę bardziej prostokątną. W związku z tym musiałem 2 formularze złożyć jeszcze na pół, narażając się na bolesne skaleczenie brzegiem kartki. Kto się raz tak skaleczył ten wie, że to nie żarty. Boli i goi się tygodniami. Zatem hańba ci, Poczto Polska, za narażanie swych abonentów na bolesne skaleczenia. Tak, abonentów. Umowa jeszcze nie została rozwiązana czyli ciągle jestem abonentem. Hańba ci.

<Paranoja_mode_on>
        Chyba, że to nie przypadek z tą kopertą. Chyba, że to niecny pomysł kogoś mściwego z Poczty Polskiej, dział rozwiązywania stosunków z abonentami. "Odchodzisz od nas, nie jesteś nam już potrzebny, giń w męczarniach". Diaboliczne iście by to było.
<Paranoja_mode_off>

wtorek, 4 lipca 2017

Jak się Jacek z abonamentem RTV rozstawał - cz.1

        Nowoczesność panie, w domu i zagrodzie. Zachciało mi się wyrejestrować telewizor. Zwany przez ustawodawcę “odbiornikiem telewizyjnym”, co przecież jest pojęciem szerszym i kryteria owego spełnia notebook z kartą tv. Ale nie o szczegółach technicznych, a o nowoczesności miało być. Więc postanowiłem wyrejestrować telewizor. Pani od polskiego z podstawówki zatrzęsła się z oburzenia widząc 'więc' na początku zdania, ale już mi za to stopnia nie obniży. Więc ‘więc’ zostaje. Więc nagle olśniło mnie, że mamy XXI wiek i nawet Poczta Polska ma opcję powiadamiania SMS-em o przesyłce. Choć odbiór przesyłki za żonę ciągle powoduje konsternację i nerwowe poszukiwanie upoważnienia oraz sprawdzanie w regulaminie czy dowód osobisty bez adresu może być. Jakbym to ja takie wymyślił.

         Więc mamy XXI wiek. Właściwie dlaczego to ciągle piszemy rzymskimi liczbami? Przecież TYCH Rzymian już dawno nie ma. Spokojnie można przejść na dużo nam bliższe cyfry arabskie. Więc mamy 21 wiek. Pomyślałem, że skoro abonament mogłem płacić przez internet zamiast biegać z książeczką na pocztę, to może i zrezygnować z niego da się przez internet. Tak, tak, wiem, naiwność moja wielka jest. Niemniej sprawdziłem. Google, “wyrejestrowanie telewizora poczta”, pierwszy link. Alleluja! Jest! Ukryte pod opcją “Zmiana danych”, ale jest. Ale za chwilę pierwszy zonk. Numer identyfikacyjny? Tu się przydała moja obsesja skanowania wszystkiego co znajdę w skrzynce na listy. Kilka lat temu Poczta Polska SA powiadomiła mnie, że była łaskawa nadać mi unikalny i indywidualny numer identyfikacyjny. I wraz z tym numerem łaskawa była przydzielić mi unikalny i indywidualny numer konta, na który mam się nie powstrzymywać i co roku wpłacać należny podatek. Tfu, abonament. Tfu, podatek. No przecież to podatek jest i po co to ściemniać i nazywać abonamentem? Kombinują i kombinują jak by tu zebrać więcej. Podpowiadam: ponieważ to podatek to po prostu dopiszmy pozycję do PIT np. rubryka 128 - podatek telewizyjny - 20 zł. Od razu wiadomo kto zwolniony, bo z PESELa łatwo policzyć i już. Kasa wzrośnie, ja będę płacił mniej, minister finansów szczęśliwy, ja szczęśliwy, wszyscy szczęśliwi.

        Ale wracajmy do wyrejestrowania odbiornika sprytnie ukrytego pod opcją “Zmiana danych”. Moje OCD w temacie dokumentów wchodzących pozwoliło mi znaleźć numer identyfikacyjny. Ale adres e-mail? Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek udostępniał poczcie mój adres email. W zasadzie jeden z moich maili, gdyż jako rodowity informatyk posiadam odrębny email na każdą okazję. Który wpisać? Może jednak kiedyś jakiś poczcie podałem? Co się stanie jak podam błędny? Co się stanie jak wpiszę cokolwiek? Tyle pytań a próba tylko jedna. Poczta Polska nie pierniczy się z podatnikami i drugiej szansy nie daje. Jak się okazało po tym, gdy wpisałem jeden z działających adresów. Potem tylko przepisać kod, co jest fraszką jeśli kiedykolwiek wpisywaliście kod captcha gdziekolwiek. Poczta Polska nie utrudnia i walnęła kod bez ściemniania i utrudniania. Naciskamy “Zapisz” i w ten prosty, internetowy sposób wyrejestrowaliśmy odbiornik telewizyjny, tadam!

PlumPlumPlumPlum (tak mniej więcej brzmi powiadomienie o odebranej poczcie na moim telefonie).

        Nadawca - rtv_rejestracja. Zaczynam mieć złe przeczucia. I jak się okazuje słusznie. Gdyż rtv_rejestracja zawiadamia mnie uprzejmie, że na adres korespondencyjny przyjdzie papierowy email z kopertą zwrotną. Papierowy email należy wypełnić, zapakować do koperty, zakleić, odesłać.

         Poczto Polska, donosicielu przesyłek wszelakich, sprzedawco książeczek z przepisami zakonnic oraz żywotami świętych, sprzedawco krzyżówek i Gościa Niedzielnego, dociekliwy sprawdzaczu czy w paczce z zagranicy nie ma przypadkiem jakiejś kontrabandy i/lub pieniędzy a potem informująca mnie o tym sprawdzeniu w protokole komisyjnego zabezpieczenia paczki, bo tak się wzięła i otworzyła bidulka.
        Poczto Polska, czy naprawdę tak trudno było wystawić na stronie kawałek ankiety, w której odpowiedziałbym na te same pytania, które niewątpliwie przyślecie mi w liście?

Obstawiam:
1. Dlaczego wyrejestrowuje Pan/Pani odbiornik telewizyjny?
2. Ilość wyrejestrowywanych urządzeń? (Powinno być ‘liczba’, ale w pismach urzędowych ten błąd jest tak powszechny, że niedługo przestanie być błędem, bo wszyscy się przyzwyczają)
3. Adres lokalu, w którym znajduje się odbiornik? (Zakład, że będzie pytanie o adres? Pomimo, że telewizor jest zarejestrowany pod konkretnym, znanym im adresem - przecież przysłali list, nie? - mogę się założyć, że pytanie o adres będzie)
4. Data wyrejestrowania?
5. Podpis abonenta, data, miejscowość.
6. Numer konta, na które zwrócić nadpłatę abonamentu.

        Żartowałem z tym numerem konta :-) Będę mocno zaskoczony, jeśli cokolwiek zwrócą, bo przecież “zapłacił Pan za cały rok z góry, za co otrzymał Pan odpowiednią zniżkę”.


Póki co tyle. Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi, o czym zainteresowanych poinformuję tu i ówdzie.

piątek, 8 stycznia 2016

A jednak żyje



        Dochodzą mię słuchy, iż pojawiły się słuchy, iż blog ów ten umiera. Niniejszym dementuję owe kalumnie. Blog żyje i żył w swej zieloności będzie. Do samego końca. Mojego albo jego.

        Ja natomiast, jako osoba w wieku już podeszłym, tak, podeszłym, szukam miejsca na emeryturę. Takiego gdzie dziewczyny gorące (choć tylko popatrzeć już zostało), wino schłodzone (tego mi jeszcze nie odebrano), a temperatury znośne przez cały rok. No i w poszukiwaniach swych popatrzajta co znalazłem:

         Chlip. Aż się wzruszyłem. Wprawdzie nic nie piszą o dziewczynach i o winie, ale bądźmy szczerzy - dla nas, starych ludzi, liczy się najbardziej, żeby ogrzać gnaty. Od stycznia do grudnia temperatura pomiędzy 24 a 29 stopni. W nocy od 15 do 22 stopni. W wodzie od 19 do 23 stopni. A w Polsce w sierpniu bywało 9. Tak, gdzieś tam jest mój dom.



        Ach, bo mnie tu szturchają, żeby powiedzieć co w święta i jak Sylwester. Sylwester dziękuje, ma się dobrze, a w święta tradycyjnie odpoczywałem. Gdyż jako słabo wierzący wdzięczny jestem katolikom za te dodatkowe dni wolne w roku. I uważam, że w ramach równouprawnienia dni święte wszystkich religii powinny być wolnymi od pracy. Dlaczego mielibyśmy dyskryminować pastafarian (zarejestrowali ich w końcu?), dla których dniem świętym jest, o ile się nie mylę, piątek. Bardzo bym sobie cenił wolny piątek. Albo wyznawców boga kraba z jakiejś zapyziałej wysepki na Pacyfiku, którzy świętują każdy pierwszy tydzień po pełni księżyca. Albo dni święte pozostałych kilkuset religii, z których każda uważa się za jedyną prawdziwą, a swojego boga/bogów za wszechmocnego i wszystkowiedzącego. Tak, w tym temacie jestem za pełnym równouprawnieniem.

wtorek, 22 grudnia 2015

Jakieś święta czy cóś...

...się zblirzają. Zatem z racji owych zblirzajoncych się świont (czy cóś) rzyczę nielicznym zaglondajoncym tu jeszcze osobą (czy cóś), aby Wam się w czasie tyh świont (czy cóś) ódało wypoczonć. Gdyrz o to głuwnie hodzi w świentach (czy cóś) rzeby odpoczonć. Zatem nie żucajcie się jak wściekli na pieczenie ciast, odpuście pszygotowanie 12 potraw, hoinka nie musi być najpienkniejsza w mieście. Wdeh, wydeh, zen i relaks.*






*wersja dla tych,co ich bolą oczy:
...się zbliżają. Zatem z racji owych zbliżających się świąt (czy cóś) życzę nielicznym zaglądającym tu jeszcze osobom (czy cóś), aby Wam się w czasie tych świąt (czy cóś) udało wypocząć. Gdyż o to głównie chodzi w świętach (czy cóś) żeby odpocząć. Zatem nie rzucajcie się jak wściekli na pieczenie ciast, odpuśćcie przygotowanie 12 potraw, choinka nie musi być najpiękniejsza w mieście. Wdech, wydech, zen i relaks.**







**wersja dla tych co ich bolą oczy od wersji dla tych, co ich bolą oczy:
...się zbliżają. Zatem z racji owych zbliżających się świąt (czy cóś) życzę nielicznym zaglądającym tu jeszcze osobom (czy cóś), aby Wam się w czasie tych świąt (czy cóś) udało wypocząć. Gdyż o to głównie chodzi w świętach (czy cóś) żeby odpocząć. Zatem nie rzucajcie się jak wściekli na pieczenie ciast, odpuśćcie przygotowanie 12 potraw, choinka nie musi być najpiękniejsza w mieście. Wdech, wydech, zen i relaks.

środa, 12 listopada 2014

O neutralności światopoglądowej.

        Cytat z ekspertyzy wykonanej przez pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego w odpowiedzi na pytanie czy Kościół Latającego Potwora Spaghetti można uznać za wspólnotę religijną:

"Przede wszystkim jednak, musi pojawić się refleksja natury zasadniczej: czy jest możliwe, aby jakaś grupa ludzi w miarę rozsądnych i w miarę wykształconych w sposób poważny traktowała tezę, iż w rzeczywistości istnieje Latający Potwór Spaghetti, który stworzył wszechświat, jest wszechmogący i wszechwiedzący."

        Czy tylko mi się wydaje, że w tym miejscu każdy “w miarę rozsądny i w miarę wykształcony człowiek” powinien zamiast Latający Potwór Spaghetti wstawić nazwę swojego boga, a następnie oddać się refleksji natury zasadniczej? (Skądinąd wersja z [tu wstaw imię swojego boga] zamiast Latającego Potwora Spaghetti bardzo by przypominała tekst przysięgi Straży Miejskiej z Ankh-Morpork. Do znalezienia w sieci, polecam, bawi do łez. Zwłaszcza w wykonaniu strażników ;-) )

Ekspertyza się wzięła stąd, że państwo polskie, w osobie ministra administracji i cyfryzacji (albo odwrotnie), z uporem maniaka odmawia rejestracji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Że niby chłopaki sobie jaja z religii robią.

Paragraf 25, punkt 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej
Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

Zachowują bezstronność? A w preambule:
“my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, …”

No proszę Was. Jeśli to jest bezstronność to ja jestem Królewna Śnieżka skrzyżowana z tyranozaurem. Zapewniają swobodę? Oczywiście. Pod warunkiem, że wasze poglądy nie dotyczą religii. Jeśli uważacie religię za bzdurę to zatrzymajcie to dla siebie. Przekonania religijne albowiem, w przeciwieństwie do światopoglądowych i filozoficznych, są pod ochroną.

Może nie jestem “w miarę rozsądnym i w miarę wykształconym człowiekiem”, ale dla mnie bezstronność oznacza mniej więcej “Wierzcie sobie w co chcecie, dopóki nie wymaga to zjadania obywateli RP albo wyciągania od tejże RP jakichkolwiek pieniędzy. Nic nam do tego.”

Paragraf 25, punkt 1 Konstytucji rzeczpospolitej Polskiej
Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
 
Paragraf 25, punkt 4 Konstytucji rzeczpospolitej Polskiej
Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

        Równouprawnione jak diabli. Wszystkie równouprawnione, ale najbardziej równouprawniony jest Kościół Katolicki. Orwell byłby dumny: “Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.” “Och, ale przecież Kościół katolicki jako jedyne z wyznań ma własne państwo. Musimy mieć z nim oddzielną umowę.” No to pytam: musimy mieć z nim oddzielną umowę gdyż…? (Zwłaszcza w kontekście “równouprawnione” i “bezstronność”).

        Czepiasz się Jacek, powiecie, przecież wszystko doskonale funkcjonuje. Czepiam się, bo wszystko dalekie jest od doskonałości. Dużo zaś bliższe jest hipokryzji uprawianej przez państwo i jego funkcjonariuszy. Państwo, rzekomo neutralne i pozwalające wierzyć w co chcemy, naprodukowało przepisów dających kościołom (ale tylko zarejestrowanym!) przeróżne ulgi. I zapędziło się w kozi róg, bo teraz każdy związek wyznaniowy może domagać się tych samych ulg. Rozwiązanie? Rejestrować związki wyznaniowe (te które udają, że w cokolwiek wierzą) albo nie rejestrować (tych, które udają tylko trochę). Ale to pociąga za sobą konieczność wymyślenia jakichś kryteriów “poważności” wyznań. Tych śmiesznych nie rejestrujemy. Jak się ocenia poważność religii? Nie mam pojęcia. Dla mnie wszystkie są mniej lub bardziej zabawne. Nie mam pojęcia dlaczego Kościół Wyznawców Słońca zasłużył na rejestrację, a Kościół Makarona już nie. I stąd ekspertyza naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zupełnie mimochodem strzelająca w stopę każdej religii. Bo czy ktoś z Was naprawdę wierzy w staruszka, który niepokalanie zapłodnił dziewicę, której syn rozmnażał chleb i rybę, chodził po wodzie, zamieniał wodę w wino i - fanfary - zmartwychwstał po 3 dniach? Ktoś? Ręka do góry. Ktokolwiek?

        Każdy ze znanych mi katolików ma własną wersję religii, własne 10 przykazań, własną wizję boga, własną wizję wiary. Tak właśnie powinno być. Wierzmy w co chcemy i państwu nic do tego dopóki nikomu nie dzieje się krzywda. W Konstytucji w paragrafie 25 powinien być tylko jeden punkt: “Rzeczpospolitej Polskiej nie interesuje w co wierzą obywatele, ale rytuały tej wiary muszą być zgodne z prawem obowiązującym w Rzeczpospolitej Polskiej”. Albo zapiszmy, że religią dominującą jest Kościół Katolicki, a inne rejestrujemy wedle uznania. To też dam radę tolerować. Ale w tej chwili to nic innego jak kpina. A za rok, może dwa, pastafarianie wygrają w Strasburgu, a za upór ministerstwa zapłacimy oczywiście my, bo przecież ministerstwo żadnych swoich pieniędzy nie ma. Wygrają, bo w Konstytucji nie mamy zapisane, że religia nie może być prześmiewcza. Szykujcie portfele, Rodacy. Politycy się wyżywią.

        Kibicuję pastafarianom mocno. Choć ściemniają w kwestii przynależności do ich Kościoła. Głoszą, że wystarczy pomyśleć, że jesteś pastafarianinem i już jesteś. Niestety nie czytali chyba swojego własnego statutu. Tego, który dołączyli do wniosku o rejestrację. A w nim stoi, że żeby zostać członkiem Kościoła trzeba złożyć pisemne oświadczenie. Tak samo, żeby z Kościoła wystąpić. Zadałem sobie trud i przeczytałem. Może oni też powinni?