Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeklinam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeklinam. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 października 2021

Alleluja i do przodu

Mobilne ołtarze dla wojska. 300 sztuk do końca 2022 roku


Czy ktoś może to potwierdzić? Bo nie wierzę, no kurwa, nie wierzę. Znaczy mieszkam tutaj dość długo, żeby nie być zdziwiony, ale jednak jestem. Specyfikacja jest tak dokładna, że jestem przekonany, że ołtarze już się robią. Dziwnym trafem przetarg wygra firma kuzyna ciotki znajomego. Do ołtarzy trzeba będzie wyznaczyć obsługę, w zamówieniu nie ma, że mają być samobieżne a ksiądz pułkownik sam nie będzie przecież nosił. Wyznaczy się więc z każdej kompanii pluton ołtarzowy. Na razie spośród zwykłych żołnierzy, potem się zrobi klasy o profilu wf-chrześcijański i będzie się szkoliło paladynów. I chuj ze nie ma karakali, że połowa F16 służy za części zamienne. Czołgom przeciwstawimy ołtarze. Samolotom lotne brygady modlitewne. Naszych z kosami ochlapie się wodą święconą i pójdą w bój z Bogurodzicą na ustach. A za kilkadziesiąt lat jakiś kolejny Morawiecki czy Kaczyński będzie hucznie obchodził rocznice kolejnej narodowej tragedii. W tym jesteśmy naprawdę nieźli. W martyrologii. 

piątek, 10 kwietnia 2020

Nie dla psa kiełbasa, nie dla prezesa zakazy

        Widzę na zdjęciach w internecie, że jaśnie państwo, którego zakazy dla gorszego sortu, przypadkowego społeczeństwa, plebsu (niepotrzebne skreślić albo nic nie skreślać) nie obowiązują, wybrało się na nielegalne zgromadzenie. Panie Komendancie mazowieckiej policji - ile mandatów i na jaką kwotę wystawiono uczestnikom zgromadzenia? I proszę nie ściemniać, że za późno dostaliście informację. Widzę na zdjęciach policjantów, więc byli na miejscu. Zatem ile? Gdyby się nie udało na miejscu to pod załączonym linkiem jest mnóstwo zdjęć. Osoby głównie publiczne, więc nie powinno być problemów z rozpoznaniem.

        To ludziom się nie pozwala pójść na pogrzeb, ten jeden jedyny najważniejszy raz, bo epidemia, ale wybrańcy narodu mogą się szwendać po placu bez ograniczeń? Bo rocznica i naczelnik ze świtą muszą koniecznie dzisiaj złożyć kwiaty. Bo jutro pomnik zniknie, co? Nie, pomnik będzie stał, ale pogrzeb drugi raz się nie odbędzie. Ale chuj, pójdziemy tłumem i złożymy kwiaty. W końcu to NASZ kraj.

        Ktoś jeszcze ma wątpliwości kto tu jest równy i równiejszy? Ktoś jeszcze wierzy, że prawo dotyczy wszystkich po równo? Och, nie jestem aż tak naiwny, żeby sądzić, że kiedykolwiek dotyczyło. W końcu po to się idzie po władzę, żeby mieć pewne przywileje. Ale żeby aż tak ostentacyjnie pokazywać ludziom fucka?

        Wyznawcy prezesa, naprawdę myślicie, że to dla Polski? Że to dla Was? Jak już oskubią ze wszystkiego tych, których nie lubicie, to wezmą się za skubanie Was. Na początku powoli, np nie zwaloryzują 500+. Ciągle będziecie dostawać 500 zł, tylko to 500 zł będzie coraz mniej warte. NBP naprodukuje tyle pieniędzy, że za kilka lat będziecie milionerami. Ja jestem stary, pamiętam czasy kiedy też byłem milionerem. I wiecie co? Wcale nie byłem bogaty. Potem Wam zamienią 500+ na bony do jakichś stołówek albo sklepów. Potem wszystko będzie na bony. To też już przeżyłem. Nazywało się 'kartki'. Na tych kartkach było napisane, ile możecie kupić sobie mięsa miesięcznie, ile cukru. Potem pojawią się talony na lodówki, pralki i inne rzeczy, które dzisiaj stoją stadami w sklepach. Na koniec ograniczą Wam możliwości kupowania alkoholu i papierosów. Dopiero na koniec, bo po pierwsze to dopiero wkurwi ludzi, a po drugie państwo żyje z Waszych nałogów. A potem to wszystko pierdolnie.
        Niestety trochę potrwa zanim to wszystko do Was dotrze i obawiam się, że prezes nie dożyje czasów, kiedy zostanie z tego przez Was rozliczony. Bo jak Wam głód zajrzy w oczy, a przy takiej polityce zapewniam, w końcu zajrzy, to wtedy wyjdziecie na ulice dołączyć do ludzi, którzy stoją tam od kilku lat przeciwko takiej polityce protestując. Jeśli jeszcze będzie wolno protestować...


https://polskatimes.pl/10-rocznica-katastrofy-smolenskiej-zdjecia-delegacja-pis-zgromadzila-sie-na-pl-pilsudskiego-wbrew-zakazowi/ar/c1-14907670

środa, 8 kwietnia 2020

Tarczą łup...


Hola, Czcigodni.

        Dostałem maila od ZUS-u. Tu pochwała, jednak ZUS umie w maile jak trzeba. Koniec pochwał. Mail dotyczy tarczy antykryzysowej. Zawiera, uwaga, 18 załączników. Nawet mi się ich nie chce otwierać.
        Co miesiąc płacę ZUS, co miesiąc płacę podatek i wypełniam (ok, księgowa wypełnia) przeróżne deklaracje. Moje państwo wie o mojej działalności więcej niż ja. Wszystko leży w systemach komputerowych mojego państwa. Za które to systemy moje państwo zapłaciło ciężką kasę. I teraz uwaga. Jak niedopłacę 5 groszy to moje państwo potrafi się o to upomnieć po 5 latach, dokładając karę i odsetki. Ale jak trzeba mi pomóc, a nie ma z czego, bo państwo przepierdoliło wszystkie rezerwy na kupno wyborców, to się okazuje, że moje państwo chce ode mnie tych wszystkich informacji, które przecież już ma. Leżą bezpiecznie w bardzo drogich systemach i czekają na algorytm. Algorytm, który bez żadnych deklaracji z mojej strony powinien sprawdzić ilu zatrudniam ludzi, jakie były moje średnie obroty za ostatni kwartał, jaki jest główny rodzaj mojej działalności i jaki jest numer mojego konta, na które należy przelać mi obliczone przez ten algorytm pieniądze. Z mojej strony wymagane powinno być tylko zdziwienie: "O, wpłynęły pieniądze z ZUS/US z tytułem przelewu 'Tarcza antykryzysowa'. Jednak państwo nie jest tylko z tektury".

        Niestety, szanowni czcigodni, to mrzonka. Należy przeczytać i wypełnić 18 dokumentów. Wiadomo, ktoś się wkurwi i odpuści, ktoś spróbuje,ale się pomyli o czym ZUS łaskawie być może przypomni mu za 60 dni, ktoś wypełni pracowicie wszystko, ale machnie się w wysokości dochodu. I się takiemu nie wypłaci. Bo wpisać sobie sami tego dochodu nie mogą, ale jak już ja się pomylę to sprawdzić mogą.

        O co chodzi zatem? Ano o to, że jak się już przepierdoliło wszystko, ale dokumentnie wszystko (bo z tego co czytam to wyczerpano już Fundusz - haha - Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Rezerwy Demograficznej i zapewne pierdyliard innych funduszy) to nie ma z czego pomóc ludziom. Dlatego zamiast Wam, drodzy pracujący jeszcze nie tak dawno obywatele, dać tarczę antykryzysową, to Wam nią przypierdolimy tak, że się Wam odechce. A potem powiemy "No przecież była, można było korzystać, ale jeśli ktoś nie radzi sobie z działalnością w takich warunkach to może nie nadaje się do prowadzenia działalności".
        A przeróżnych funduszy naprawdę jest pierdyliard. Jak znajdę gdzieś listę to Wam podrzucę. Zaprawdę powiadam Wam, spadną Wam czapki z głów.

Życzę szczęścia i cierpliwości wszystkim, którzy muszą to wypełniać. Nie wiem jak jest w innych krajach i chuj mnie to obchodzi. Mnie obchodzi jak jest w moim kraju. A jest, nie czarujmy się, coraz chujowiej.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Takie kolorowanki

Ktoś powiedział Jackowi, że jest zestresowany.

Zdanie powyższe, jak widzą zapewne wszyscy, bez sensu jest. Lub też ma sensy dwa. Co oznacza, że jest bez sensu. Sens pierwszy - ktoś poinformował Jacka, iż uważa się za zestresowanego. Sens drugi - ktoś poinformował Jacka, iż uważa Jacka za zestresowanego. I o ten drugi sens nam dzisiaj chodzi.

Mnie? Zestresowanego? Że pozwolę sobie tutaj zacytować skarbnicę mądrości i cytatów na wszelkie okazje - Internet. Dzieci, proszę zamknąć oczy i uszy:

Jestem oazą spokoju. Pierdolonym, kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem lotosu na przejrzystej tafli jebanego jeziora. Prawdę mówiąc jestem tak wyluzowany, jak wagon pierdolonych, tybetańskich, medytujących mnichów.

Musiałem oczywiście poprawić kilka literówek, dodać polskie znaki, wstawić przecinki w odpowiednie miejsca, usunąć spacje przed przecinkami w innych miejscach, ale poza tym sens wypowiedzi został zachowany. Ja się nie stresuję. I przyczyną mojej ciężkiej, śmiertelnej niemalże (udowadniałem w jednej z części poradnika, że gorączka zabija myśliwych dlatego jest śmiertelna i jej nie lekceważymy) choroby nie jest stres, tylko absolutny przypadek. Każdemu się zdarzy zachorować raz na dwadzieścia lat i nie ma co robić z tego tragedii.

Niemniej z okazji rzekomego stresu polecono mi na odstresowanie tzw kolorowanki odstresowujące. Nie wiem dlaczego niby kolorowanie czegokolwiek (poza sprayowaniem samochodu bezpośredniego przełożonego) miałoby komukolwiek poprawiać samopoczucie. Ale ponieważ uwielbiam zmiany i chętnie podejmuję się nowych wyzwań* to postanowiłem spróbować.

Spróbowałem.



I muszę powiedzieć, że to w ogóle nie odstresowuje. W ogóle. Wręcz przeciwnie. Zamiast jednej wielkiej części do zamalowania jest pierdyliard malutkich. Ile się człowiek języka nagryzie żeby nie wyjść za linię. Ile razy ołówek trzeba strugać. Rysujesz dwie godziny, patrzysz, a tu ledwo zaczęte. I gdzie tu element odstresowania jak mnie to wszystko tylko denerwuje. Jak skończę tę odstresowującą kolorowankę to dopiero będę potrzebował czegoś na stres.




Chyba, że ja coś źle robię?







* Nie cierpię zmian i nie cierpię podejmować się nowych wyzwań. Nie cierpię nawet starych wyzwań. Piszę to w przypisie, bo nikt nie czyta przypisów, zatem z tekstu będzie wynikało jaki to jestem fajny, na czasie i w ogóle.


poniedziałek, 29 lutego 2016

Tramwaj, czerwony, przez ulice mego miasta mknie

        Jedzie sobie człowiek rano do pracy. Właściwie dla ludzi to jest środek nocy, ale utarło się mówić, że rano. Więc jedzie sobie człowiek (w tej roli ja) tramwajem (w tej roli tramwaj, czerwony, co przez ulice mego miasta mknie) do pracy (w tej roli pewna budżetowa instytucja mająca w nazwie kilka wielosylabowych słów). Środek nocy, więc człowiek jeszcze dobrze nie obudzony. Próbuje czytać książkę (w tej roli “Buty szczęścia” Ewy Woydyłło), ale co otwiera oczy to jest na tej samej stronie. Próbuje słuchać muzyki (w tej roli któraś z płyt Cohena), ale też mu to słabo idzie. Bo słabo się słucha jak się przysypia.

         I nagle jak nie ryknie coś na cały tramwaj: “Czy Twoje dziecko odpowiednio szczotkuje zęby mleczne?” Podskoczyłem, jako i podskoczyła połowa tramwaju. Rozejrzeliśmy się ze zgrozą szukając dającego się zabić źródła tego nowego rodzaju marketingu bezpośredniego. A głos spod sufitu kontynuuje: “Sfinansowana z funduszy szwajcarskich nasza kampania pomoże Ci z tym problemem…”. Dobra, pomyślałem, Jacek, twardy jesteś, dasz radę.

         Dałem radę. Aż 4 minuty później: “Czy Twoje dziecko odpowiednio szczotkuje zęby mleczne?”. No żesz qwa, tym razem już prawie spałem. A miejsce, muszę się pochwalić, miałem wyborne do porannej drzemki w tramwaju (tyłem do kierunku jazdy co zapewnia nieprzelecenie przez przednią szybę w przypadku stłuczki, brak ławki przede mną pozwalający wyciągnąć nogi, agregat grzejący za plecami zapewniający miłe ciepełko). A potem tak jeszcze 3 razy. Miałem sporo czasu żeby wymyślić jaką karę powinien ponieść pomysłodawca tego wynalazku. I adekwatną, choć zapewniam - okrutną, karą byłaby całodniowa przejażdżka takim tramwajem z wtrącającym się we wszystko głosem z sufitu. I wcale nie byłoby mi go żal. 5 razy w ciągu niespełna półgodzinnej jazdy? Naprawdę?

I otóż w trakcie tej katorżniczej jazdy przeżywa człowiek etapy znane skądinąd.

Zaprzeczenie - “Nie, chyba się przesłyszałem. Ale inni też wyglądają jakby słyszeli. Zbiorowa halucynacja? Niemożliwe, to się nie może dziać naprawdę. Nie w moim tramwaju.”

Gniew - “Noż kruca bomba i motyla noga! Jakim cudem można było wpaść na taki kretyński pomysł? Jak tego nie wyłączą już nigdy więcej nie pojadę tramwajem. I wysiadam na najbliższym przystanku!”

Targowanie - “Panie motorniczy, no bądź pan człowiek i wyłącz to cholerstwo. Krowy przestają dawać mleko, a kury jajka znosić. Jak pan to wyłączy to już zawsze będę płacił za bilet. Słowo emeryta.”

Depresja - “To się nie uda. Już zawsze będę wysłuchiwał 10 razy dziennie reklamy o grubych dzieciach z brudnymi zębami sponsorowanych przez Szwajcarów. Niech mnie ktoś przytuli. To jakiś szwajcarski spisek. Chcą nas zmęczyć psychicznie, aby potem łatwo podbić i zdobyć wreszcie dostęp do morza. Chcę do mamy. Niech mi ktoś zrobi herbatkę z rumiankiem...”

Akceptacja - “Niech zatem tak będzie. Skoro niczego nie można zrobić, skoro rząd nasz do spółki ze szwajcarskim chce zrobić z nas bezwolne kukły sepleniące o otyłości i próchnicy, to niech tak będzie. Widocznie kosmos tak chciał. Nienawidzę Cię kosmosie. Jeszcze tylko dwa przystanki.”

I w ten sposób dojeżdżamy do pracy pogodzeni z losem, a zatem rozluźnieni, pełni werwy i gotowi sprzedać swój czas szefowi za podłą pensję. Radujmy się.

czwartek, 26 marca 2015

Dzień targowy

Metro nie kursuje dalej niż do Placu Wilsona. A jedyna informacja od ZTM to "Metro nie kursuje dalej niż do Placu Wilsona".
A tu tłum wkurwionych ludzi żądnych informacji zadaje sobie pytania i udziela odpowiedzi.

Dlaczego?
Ktoś się rzucił pod pociąg?
Dlaczego?
Z powodu kobiety?
Na pewno go zdradzała.
A sąsiadka koleżanki mojej ciotki mówiła, że to zła kobieta była i nie dawała na tacę.
Pani, gdzie te autobusy zastępcze?
Szefie, ten jedzie na Młociny?
Jeden, kurwa, autobus na cały pociąg?

I tak toczą się rozmowy,
w stacji metra, w dzień targowy.