Idę zatem na urlop. Co bardziej uważni uważnie zauważyli, że mi się nowy gadżet pojawił. Dziurawy Worek otóż, idąc z czasem, z postępem, z osiągnięciami dorobił się konta na Twitterze. I teraz Jacek siedzi sobie na plaży w cieniu i może do Was napisać “Siedzę sobie na plaży w cieniu”. Czyż to nie ekscytujące?
"Nigdy nie jest za późno żeby zacząć marnować sobie życie" Piękne, nie? Z drugiej strony: dzisiaj jest pierwszy dzień reszty Twojego życia.
środa, 11 lipca 2012
Zażółć gęślą jaźń.
Jest głupi przepis, który mówi, że pracownik - czy mu się to podoba czy nie - musi część swojego urlopu wykorzystać w postaci dwóch tygodni bez przerwy. Przepis ten, uchwalony przez posłów rzekomo dla dobra pracowników, niewygodny jest, głupi i utrudnia mi efektywne zarządzanie moim czasem na wypoczynek. Po tygodniu wymuszonego wypoczynku albowiem zmęczony jestem jak po tygodniu katorżniczej pracy. Nie żebym wiedział co to katorżnicza praca, co to to nie, nie po to się tyle lat uczyłem żeby teraz katorżniczo pracować. Ale jakieś tam wyobrażenie o katorżniczej pracy mam. Zmęczony jestem więc. A powiedzieć muszę, że wypoczynek preferuję aktywny. Czyli np poleżeć w cieniu z książką, poleżeć w cieniu na leżaku obserwując mewki mewy, posiedzieć w cienie ze szklanką chłodnego piwa napoju. A i tak po tygodniu umieram ze zmęczenia. Jak w takich warunkach żyć, Panie Premierze, jak żyć?
Idę zatem na urlop. Co bardziej uważni uważnie zauważyli, że mi się nowy gadżet pojawił. Dziurawy Worek otóż, idąc z czasem, z postępem, z osiągnięciami dorobił się konta na Twitterze. I teraz Jacek siedzi sobie na plaży w cieniu i może do Was napisać “Siedzę sobie na plaży w cieniu”. Czyż to nie ekscytujące?
Idę zatem na urlop. Co bardziej uważni uważnie zauważyli, że mi się nowy gadżet pojawił. Dziurawy Worek otóż, idąc z czasem, z postępem, z osiągnięciami dorobił się konta na Twitterze. I teraz Jacek siedzi sobie na plaży w cieniu i może do Was napisać “Siedzę sobie na plaży w cieniu”. Czyż to nie ekscytujące?
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Z tradycji starożytnych Słowian
Najszczersze kondolencje dla Wszystkich Naszych Kobiet z powodu nieuchronnie nadciągniętych Mistrzostw Europy w Piłce Popychanej Kończynami Dolnymi. Żeby złagodzić Wam ból samotnego spędzania wieczorów podczas gdy Wasi mężczyźni wznoszą okrzyki radości i (podejrzewam, że częściej) rozpaczy z powodu jakości gry naszych piłkarzy oraz słowa uwielbienia w kierunku sędziego, który na pewno przyczyni się do naszej porażki, postaram się w skrócie przybliżyć Wam ten sport cobyście mogły bez wstydu zasiąść wraz z Mężczyzną Waszego Życia przed ekranem i pogrążyć się w piłkarskiej rozpuście.
Mistrzostwa Europy, szanowne Panie. Mistrzostwa Europy otóż mają tradycję liczoną w tysiącleciach. Z oczywistego powodu nie mogły się tak nazywać kiedyś, jednak koncepcja pozostała ta sama: wojowie z różnych plemion rywalizują drużynowo o zwycięstwo. Zmieniały się liczebności drużyn, zmieniały się zasady, zmieniały się nagrody, jedno niezmiennie pozostawało niezmienne: wraz z wojownikami ląd w drodze na miejsce potyczki przemierzały tłumy wielbicieli oraz - co ważniejsze - wielbicielek. Wojownicy potykali się* na wyznaczonym terenie pod nadzorem sędziego, który pilnował przestrzegania ustanowionych przez bogów reguł. Wielbiciele wojowników potykali się poza wyznaczonym terenem a jedyną regułą był brak reguł. W tym roku np wielbiciele wojowników z Polski i Rosji spotkali się na jednym z warszawskich mostów i dokonali rytualnej wymiany koszulek i flag. Jeśli ktoś nie chciał rozstać się z koszulką lub flagą to jego wina jeśli za to oberwał. Spotkał się tam kwiat obojga narodów, patrioci niewątpliwie, z jednej i drugiej strony miłujący bliźniego chrześcijanie. I się tak bardzo chcieli przytulać, że ich aż policja musiała rozdzielać. W przeciwieństwie do w ogóle nie kumających atmosfery tych zawodów stu tysięcy ludzi w strefie kibica**.
Estetyczną stronę Mistrzostw zapewniają podażające za wojownikami ich żony, narzeczone, kochanki, jak również niezliczone rzesze kandydatek na żony, narzeczone i kochanki. Nie byle kto się do tego zacnego grona zaliczyć może. Żony, narzeczone i kochanki wojowników składają się albowiem tylko i wyłącznie z modelek. Aktualnych, byłych lub potencjalnych. Wojownicy nie przywiązują się do nich zbytnio bo obowiązuje niepisana zasada, że po maksymalnie dwóch latach należy kobietę wymienić na inny model***.
Nikt od Was, nieszczęsne niewiasty nie wymaga zrozumienia kilku prostych zasad rządzących tym wydarzeniem. Po prostu, cokolwiek by się nie działo na boisku - nie zadawajcie pytań. Znając kobiecą naturę wymagającą wypaplania kilku tysięcy słów dziennie może to być trudne. Dlatego zawsze należy mieć pod ręką piwo, aby swojego mężczyznę wzburzonego waszą ignorancją uspokoić. To musi być piwo. Inne argumenty zazwyczaj dobrze spisujące się przy uspokajaniu mężczyzn w czasie mistrzostw niestety nie działają. Jedyne co osiągniecie krzątając się po domu w bieliźnie to ochrzan, że zasłaniacie telewizor.
PS. Przepraszam, powinienem to wszystko napisać wcześniej, ale byłem zajęty. Kibicowaniem oczywiście. A jak się w jednym ręku trzyma piwo a drugą podjada popcorn to się trudno pisze.
* W dawnych czasach słowo to znaczyło “walczyć, pojedynkować się”. W dzisiejszych, nieprzyzwoicie często w odniesieniu do wojów z plemienia Polan, znaczy dosłownie potykać się.
** Strefa Kibica - wydzielone miejsce, w którym w celu wspólnego oglądania walk w radosnej i przyjacielskiej atmosferze spotyka się plebs niedoceniający szansy na bezpośrednie pojednanie z bratnimi narodami.
*** Zatroskanych losem porzuconych w ten sposób niewiast uspokajam - krzywda im się nie dzieje, znajdują ukojenie w rękach (li tylko?) innego wojownika.
A z rzeczy smutnych - umarł Samotny George. Ostatni przedstawiciel podgatunku abingdoni żółwi z Galapagos. Człowiek to fascynujące stworzenie. Planujemy podróż na Marsa a masakrujemy Ziemię. Podróż na Marsa może się wkrótce okazać nie opcją ale koniecznością.
Mistrzostwa Europy, szanowne Panie. Mistrzostwa Europy otóż mają tradycję liczoną w tysiącleciach. Z oczywistego powodu nie mogły się tak nazywać kiedyś, jednak koncepcja pozostała ta sama: wojowie z różnych plemion rywalizują drużynowo o zwycięstwo. Zmieniały się liczebności drużyn, zmieniały się zasady, zmieniały się nagrody, jedno niezmiennie pozostawało niezmienne: wraz z wojownikami ląd w drodze na miejsce potyczki przemierzały tłumy wielbicieli oraz - co ważniejsze - wielbicielek. Wojownicy potykali się* na wyznaczonym terenie pod nadzorem sędziego, który pilnował przestrzegania ustanowionych przez bogów reguł. Wielbiciele wojowników potykali się poza wyznaczonym terenem a jedyną regułą był brak reguł. W tym roku np wielbiciele wojowników z Polski i Rosji spotkali się na jednym z warszawskich mostów i dokonali rytualnej wymiany koszulek i flag. Jeśli ktoś nie chciał rozstać się z koszulką lub flagą to jego wina jeśli za to oberwał. Spotkał się tam kwiat obojga narodów, patrioci niewątpliwie, z jednej i drugiej strony miłujący bliźniego chrześcijanie. I się tak bardzo chcieli przytulać, że ich aż policja musiała rozdzielać. W przeciwieństwie do w ogóle nie kumających atmosfery tych zawodów stu tysięcy ludzi w strefie kibica**.
Estetyczną stronę Mistrzostw zapewniają podażające za wojownikami ich żony, narzeczone, kochanki, jak również niezliczone rzesze kandydatek na żony, narzeczone i kochanki. Nie byle kto się do tego zacnego grona zaliczyć może. Żony, narzeczone i kochanki wojowników składają się albowiem tylko i wyłącznie z modelek. Aktualnych, byłych lub potencjalnych. Wojownicy nie przywiązują się do nich zbytnio bo obowiązuje niepisana zasada, że po maksymalnie dwóch latach należy kobietę wymienić na inny model***.
Nikt od Was, nieszczęsne niewiasty nie wymaga zrozumienia kilku prostych zasad rządzących tym wydarzeniem. Po prostu, cokolwiek by się nie działo na boisku - nie zadawajcie pytań. Znając kobiecą naturę wymagającą wypaplania kilku tysięcy słów dziennie może to być trudne. Dlatego zawsze należy mieć pod ręką piwo, aby swojego mężczyznę wzburzonego waszą ignorancją uspokoić. To musi być piwo. Inne argumenty zazwyczaj dobrze spisujące się przy uspokajaniu mężczyzn w czasie mistrzostw niestety nie działają. Jedyne co osiągniecie krzątając się po domu w bieliźnie to ochrzan, że zasłaniacie telewizor.
PS. Przepraszam, powinienem to wszystko napisać wcześniej, ale byłem zajęty. Kibicowaniem oczywiście. A jak się w jednym ręku trzyma piwo a drugą podjada popcorn to się trudno pisze.
* W dawnych czasach słowo to znaczyło “walczyć, pojedynkować się”. W dzisiejszych, nieprzyzwoicie często w odniesieniu do wojów z plemienia Polan, znaczy dosłownie potykać się.
** Strefa Kibica - wydzielone miejsce, w którym w celu wspólnego oglądania walk w radosnej i przyjacielskiej atmosferze spotyka się plebs niedoceniający szansy na bezpośrednie pojednanie z bratnimi narodami.
*** Zatroskanych losem porzuconych w ten sposób niewiast uspokajam - krzywda im się nie dzieje, znajdują ukojenie w rękach (li tylko?) innego wojownika.
A z rzeczy smutnych - umarł Samotny George. Ostatni przedstawiciel podgatunku abingdoni żółwi z Galapagos. Człowiek to fascynujące stworzenie. Planujemy podróż na Marsa a masakrujemy Ziemię. Podróż na Marsa może się wkrótce okazać nie opcją ale koniecznością.
piątek, 25 maja 2012
Literki zielone
Wiedzcie, żem jest ludzki pan i władca tego bloga. I choć kompletnie nie rozumiem Waszego niezrozumienia dla przepięknego zielonego koloru to poczyniłem pewne działania. I otóż odkryłem, że można mój blog otworzyć troszkę dłuższym linkiem ale jakie się wtedy możliwości otwierają!
Uwaga, zdradzam jak się zielonego pozbyć. Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzał.
http://dziurawyworek.blogspot.com/view/classic
Klikamy link powyżej i otwiera się zupełnie nowy Dziurawy Worek. A w dodatku jeśli Wam mało to można wybrać jeden z kilku innych widoków. A wszystkie cudne i tekst w kolorze czarnym. Taki pasek pod tytułem bloga a na nim napisane Classic, Flipcard, Magazine, Mosaic, Sidebar, Timeline. Tylko Snapshot nie wiem jak zmusić do działania. Wybierzcie co się Wam podoba, zróbcie odpowiedni skrót i włala.
Wyrazy uznania przyjmuję w godzinach 13-15. Dziękuję za uwagę.
Uwaga, zdradzam jak się zielonego pozbyć. Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzał.
http://dziurawyworek.blogspot.com/view/classic
Klikamy link powyżej i otwiera się zupełnie nowy Dziurawy Worek. A w dodatku jeśli Wam mało to można wybrać jeden z kilku innych widoków. A wszystkie cudne i tekst w kolorze czarnym. Taki pasek pod tytułem bloga a na nim napisane Classic, Flipcard, Magazine, Mosaic, Sidebar, Timeline. Tylko Snapshot nie wiem jak zmusić do działania. Wybierzcie co się Wam podoba, zróbcie odpowiedni skrót i włala.
Wyrazy uznania przyjmuję w godzinach 13-15. Dziękuję za uwagę.
środa, 23 maja 2012
2012.05.23
Dzień dobry. Nazywam się Worek. Dziurawy Worek. Dzisiaj skończyłem 5 lat i właśnie zaczynam nowe życie. Na urodziny dostałem to miejsce. Fajnie jest, zielono jak lubię, miejsca sporo (widzieliście jaki tu mają kominek?) Zabrałem swoje zabawki ze starego życia. Nie wszystkie jeszcze, bo sporo ich i to trochę trwa. Ale będą wszystkie. Tylko wspomnienia tam zostaną. Nie wiem jak je zabrać. A szkoda. Komentarze nierzadko ciekawsze były niż to czego dotyczyły. No i ilu tam ludzi poznałem. Wszystko tam zostanie, więc można wpadać i oglądać. Ale od dzisiaj mieszkamy tu.
Witajcie zatem, rozgośćcie się i czujcie jak u siebie.
PS. Jestem tu nowy. Gdyby były jakieś problemy to piszcie, będziemy walczyć.
PS2. Zielony kolor nie jest problemem.
Witajcie zatem, rozgośćcie się i czujcie jak u siebie.
PS. Jestem tu nowy. Gdyby były jakieś problemy to piszcie, będziemy walczyć.
PS2. Zielony kolor nie jest problemem.
czwartek, 12 kwietnia 2012
O blogu, kucykach i wiośnie
Czy Wy też macie dość onetowych blogów? Co chwila "Twojemu blogowi nic nie jest", "Taka strona nie istnieje" itp. Jak tylko znajdę sposób jak przenieść całą zawartość wraz z komentarzami na inną platformę to urządzę tutaj imprezę pożegnalną i powiem Onetowi "żegnaj, bez żalu".
Kucyki. Jak można nie wiedzieć co to są kucyki. Gdybym Was nie znał to bym podejrzewał, że - o zgrozo - nie zaglądacie na JoeMonstera. Ale przecież zaglądacie, prawda? I tam jest coś co się nazywa Szafa. I tam użytkownicy wrzucają obrazki i filmiki, które tak piękne są, że koniecznie muszą się nimi podzielić z innymi użytkownikami. Mnie osobiście przyciągają do szafy wrzucane tam przez kobiety na pokuszenie mężczyzn liczne fotografie kobiet urodziwych w strojach cokolwiek niekompletnych. Ale aktualnie królują tam niepodzielnie kucyki. Odradzam zaglądać, chyba że jesteście gotowi na szok. Niestety Hermiono, te kucyki wielbione są nie przez dwuletnie dziewczynki, o nie.
Niniejszym... i tu uwaga bo składam obietnicę a obietnic zwykłem dotrzymywać... niniejszym oświadczam, że więcej żartów w dniu 1-ego kwietnia nie będzie. Zwłaszcza tak okrutnych. A wracając do wiosny... Wspomniana obywatelka Wiosna ma w tym roku pewien problem z dotarciem na miejsce. Ja rozumiem, problemy komunikacyjne w związku z remontami dróg w przygotowaniu na największy blamaż współczesnej Europy czyli Euro 2012. Ja rozumiem, trudno opuścić fajne miejsce w ciepłych krajach i przybyć do nijakiego kraju z manią wielkości i zostać tu na całe 3 miesiące. Ale, na Niewidzialnego Różowego Jednorożca, już czas. A skoro już za chwilę wiosna to czas poczynić jakieś plany na lato. Jakieś propozycje? Przygotowuję kartkę i długopis (młodzieży podpowiadam, że tak się kiedyś robiło notatki) i zamieniam się w słuch.
Kucyki. Jak można nie wiedzieć co to są kucyki. Gdybym Was nie znał to bym podejrzewał, że - o zgrozo - nie zaglądacie na JoeMonstera. Ale przecież zaglądacie, prawda? I tam jest coś co się nazywa Szafa. I tam użytkownicy wrzucają obrazki i filmiki, które tak piękne są, że koniecznie muszą się nimi podzielić z innymi użytkownikami. Mnie osobiście przyciągają do szafy wrzucane tam przez kobiety na pokuszenie mężczyzn liczne fotografie kobiet urodziwych w strojach cokolwiek niekompletnych. Ale aktualnie królują tam niepodzielnie kucyki. Odradzam zaglądać, chyba że jesteście gotowi na szok. Niestety Hermiono, te kucyki wielbione są nie przez dwuletnie dziewczynki, o nie.
Niniejszym... i tu uwaga bo składam obietnicę a obietnic zwykłem dotrzymywać... niniejszym oświadczam, że więcej żartów w dniu 1-ego kwietnia nie będzie. Zwłaszcza tak okrutnych. A wracając do wiosny... Wspomniana obywatelka Wiosna ma w tym roku pewien problem z dotarciem na miejsce. Ja rozumiem, problemy komunikacyjne w związku z remontami dróg w przygotowaniu na największy blamaż współczesnej Europy czyli Euro 2012. Ja rozumiem, trudno opuścić fajne miejsce w ciepłych krajach i przybyć do nijakiego kraju z manią wielkości i zostać tu na całe 3 miesiące. Ale, na Niewidzialnego Różowego Jednorożca, już czas. A skoro już za chwilę wiosna to czas poczynić jakieś plany na lato. Jakieś propozycje? Przygotowuję kartkę i długopis (młodzieży podpowiadam, że tak się kiedyś robiło notatki) i zamieniam się w słuch.
Subskrybuj:
Posty (Atom)