Dziś mija dwa lata jak mieszkam sam. Wypadałoby się jakoś ze sobą rozliczyć. Zadać jakieś pytania. Znaleźć jakieś odpowiedzi.
2 lata. 730 dni. 17520 godzin. 1/21 mojego życia. Niecałe 5%. Niewiele. Ale dla kogoś kto całe życie mieszkał z kimś, dla kogoś kto po powrocie ze szkoły albo pracy zawsze miał do kogo otworzyć gębę, dla kogoś takiego dwa lata to naprawdę kupa czasu. Co się przez te dwa lata zmieniło? Straciłem rodzinę, ale odzyskałem spokój. Czy było warto? Nie mam pojęcia. Czy dzisiaj zrobiłbym to samo? Nie wiem. Chciałbym, aby była możliwość przeżycia alternatywnych rzeczywistości i wybrania tej najlepszej. Niestety, to tak nie działa. Nigdy się nie dowiem czy inna droga byłaby lepsza. Więc radzę sobie z tą rzeczywistością, która już się dokonała. Radzę sobie z pustym mieszkaniem. Radzę sobie z troską o syna mieszkającego 1300 km ode mnie. Radzę sobie z troską o rodziców, którym z czwórki dzieci tylko jedno pozostaje jeszcze w kraju. Radzę sobie z nadmiarem pracy, który wziąłem sobie na plecy. Radzę sobie. Spotykam się z przyjaciółmi, ze znajomymi, spotykam ludzi. Radzę sobie. Mieszkanie stoi, gości można przyjąć z marszu nie wstydząc się za bałagan. Radzę sobie. Czytam książki, oglądam filmy, słucham muzyki, piję wino. Radzę sobie...
Ale samotność zaczyna dawać się we znaki.
"Nigdy nie jest za późno żeby zacząć marnować sobie życie" Piękne, nie? Z drugiej strony: dzisiaj jest pierwszy dzień reszty Twojego życia.
czwartek, 5 września 2013
czwartek, 15 sierpnia 2013
A w głowie pustka, a w sercu żal.
W oglądaniu seriali najgorsze jest to, że się kończą. Nasi ulubieni bohaterowie, którym towarzyszymy niejednokrotnie przez kilka lat śmiejąc się z nimi, płacząc, ciesząc z ich sukcesów i smucąc z porażek, wolą scenarzystów zostają uśmierceni. Wyłączamy ostatni odcinek i patrzymy pusto w ekran a w głowie pustka, a w sercu żal.
Jak to działa? Jakim cudem coś o czym doskonale wiemy, że jest fikcją porusza w nas wszystko co tylko można poruszyć? Jak to się dzieje, że kobieta na co dzień spokojna, ciepła i życzliwa potrafi życzyć śmierci w męczarniach komuś kto skrzywdził jej ulubioną bohaterkę? Jak to się dzieje, że mężczyzna na co dzień twardy i gruboskórny potrafi wzruszyć się prawie do łez? Jaki mechanizm powoduje, że spędzamy godziny oglądając wymyślone perypetie wymyślonych postaci a na koniec żałujemy, że się skończyło?
Jak to działa? Jakim cudem coś o czym doskonale wiemy, że jest fikcją porusza w nas wszystko co tylko można poruszyć? Jak to się dzieje, że kobieta na co dzień spokojna, ciepła i życzliwa potrafi życzyć śmierci w męczarniach komuś kto skrzywdził jej ulubioną bohaterkę? Jak to się dzieje, że mężczyzna na co dzień twardy i gruboskórny potrafi wzruszyć się prawie do łez? Jaki mechanizm powoduje, że spędzamy godziny oglądając wymyślone perypetie wymyślonych postaci a na koniec żałujemy, że się skończyło?
niedziela, 21 lipca 2013
Z cyklu "Otwieram wino ze swoją dziewczyną"
Polak, stworzenie generalnie kulturalne, lubi się czasem napić trunku wykwintnego. Wina znaczy. Bardziej wykwintnego niż tradycyjnie spożywanego wieczorową porą przez lokalną ludność tubylczą "Albatrosa". Udaje się więc szukający wykwintności Polak w kierunku internetu i znajduje WINO. I czyta opis. I oczom nie wierzy. Więc przetłumaczę.
Dzisiejszą część sponsoruje wino "Guasco". Albo "Garofoli". Poważnie. Nie wiem, które to nazwa.
Z opisu oryginalnego: "Młode, niebeczkowane wino czerwone, które pokazuje urok najlepszych odmian środkowej Italii: sangiovese i montepulciano. Winnice ulokowane na dobrze nasłonecznionych podnóżach góry Monte Cónero spokojnie czekają na odkrycie. Co ciekawe, w lokalnej tradycji to czerwone wino pojawiało się na stołach rybaków do wykwintnych dań z dorsza! Można oczywiście bezpiecznie podać je do delikatnej cielęciny czy polędwiczek. Wino ma atrakcyjny, owocowy w charakterze aromat. Dominują w nim czereśnie, wiśnie i jeżyny. Na podniebieniu łagodnie ściągające i miękkie."
I wszystko jasne, nie? Otóż nie. Kto wie co to znaczy, że jest łagodnie ściągające i miękkie? No i rybacy i wykwintne dania z dorsza? No proszę Was. Po całym dniu na kutrze przy dorszach nie marzyłbym o niczym innym jak o wykwintnym daniu z dorsza. Będzie więc po mojemu.
Pierwsza lampka.
Aromat. Może ja mam słaby węch ale nie wyczuwam czereśni, wiśni i jeżyn. W zasadzie to trudno mi powiedzieć co wyczuwam. Pachnie jak wino i już. Może wąchając nie powinno się go pić?
Druga lampka.
Kolor. Czerwone. Bardzo ciemne czerwone. Nieprzezroczyste więc trudno powiedzieć coś o klarowności.
Smak. Ujdzie. Nie rewelacja ale też nie odrzuca. Dalekie od łagodności i równie dalekie od ostrości. Przeciętne. Czyli raczej nie warte 44 zł.
Trzecia lampka.
Smak. Dotarliśmy do pokładów smaku. Trzecia lakmpa rozpoczyna dobre wino w tej buletce. Koniecznie zaczynajcie pić od trezeceij lapmki. Powiadam Wam.
Trzwatraa lakmpa; kryształojew przejrzystoćsi wino to o pięknyym rubowonym klorze watre jest każdej dolara wydanego na zakupp. A smak, ten smka, mówie Wam, nektar i ambrozja w jednym. Język zaszczyconyy krolpą tego anielskieho trunku nigdy nie będzie hchaił spróbowaś niczego innego. To oezja smaku, wuhkan odczuć, orgamz na jenzyku. Co jeszcze? Ach, smak. Smak. Poezja smaku. Aaaaale to jusz byłooo...
*tytuł thx to Sydney Polak
*zdjęcie i oryginalne opisy wina thx to http://www.marekkondrat.pl/
Dzisiejszą część sponsoruje wino "Guasco". Albo "Garofoli". Poważnie. Nie wiem, które to nazwa.
Z opisu oryginalnego: "Młode, niebeczkowane wino czerwone, które pokazuje urok najlepszych odmian środkowej Italii: sangiovese i montepulciano. Winnice ulokowane na dobrze nasłonecznionych podnóżach góry Monte Cónero spokojnie czekają na odkrycie. Co ciekawe, w lokalnej tradycji to czerwone wino pojawiało się na stołach rybaków do wykwintnych dań z dorsza! Można oczywiście bezpiecznie podać je do delikatnej cielęciny czy polędwiczek. Wino ma atrakcyjny, owocowy w charakterze aromat. Dominują w nim czereśnie, wiśnie i jeżyny. Na podniebieniu łagodnie ściągające i miękkie."
I wszystko jasne, nie? Otóż nie. Kto wie co to znaczy, że jest łagodnie ściągające i miękkie? No i rybacy i wykwintne dania z dorsza? No proszę Was. Po całym dniu na kutrze przy dorszach nie marzyłbym o niczym innym jak o wykwintnym daniu z dorsza. Będzie więc po mojemu.
Pierwsza lampka.
Aromat. Może ja mam słaby węch ale nie wyczuwam czereśni, wiśni i jeżyn. W zasadzie to trudno mi powiedzieć co wyczuwam. Pachnie jak wino i już. Może wąchając nie powinno się go pić?
Druga lampka.
Kolor. Czerwone. Bardzo ciemne czerwone. Nieprzezroczyste więc trudno powiedzieć coś o klarowności.
Smak. Ujdzie. Nie rewelacja ale też nie odrzuca. Dalekie od łagodności i równie dalekie od ostrości. Przeciętne. Czyli raczej nie warte 44 zł.
Trzecia lampka.
Smak. Dotarliśmy do pokładów smaku. Trzecia lakmpa rozpoczyna dobre wino w tej buletce. Koniecznie zaczynajcie pić od trezeceij lapmki. Powiadam Wam.
Trzwatraa lakmpa; kryształojew przejrzystoćsi wino to o pięknyym rubowonym klorze watre jest każdej dolara wydanego na zakupp. A smak, ten smka, mówie Wam, nektar i ambrozja w jednym. Język zaszczyconyy krolpą tego anielskieho trunku nigdy nie będzie hchaił spróbowaś niczego innego. To oezja smaku, wuhkan odczuć, orgamz na jenzyku. Co jeszcze? Ach, smak. Smak. Poezja smaku. Aaaaale to jusz byłooo...
*tytuł thx to Sydney Polak
*zdjęcie i oryginalne opisy wina thx to http://www.marekkondrat.pl/
wtorek, 25 czerwca 2013
Koniec świata jaki znam.
Dnia 25-ego czerwca roku pańskiego 2013-ego o godzinie 0:48 zakończył Jacek oglądanie ostatniego odcinka Supernatural. W związku z tym niniejszym Jacek zadaje Wam pytanie: “I cóż biedny ja mam teraz począć?”
Pytanie nie jest trywialne. Znaczy pytanie jest. Odpowiedź nie jest. Są bowiem pewne warunki. Mianowicie:
Pytanie nie jest trywialne. Znaczy pytanie jest. Odpowiedź nie jest. Są bowiem pewne warunki. Mianowicie:
1. Powinien to być serial SF. Bo tak. Jacek lubi SF. Tak już jest i z tym się nie dyskutuje. (btw: kto to powiedział i w jakich okolicznościach? Zwycięzcę obdarzę pełnym zaskoczenia spojrzeniem albowiem się nie spodziewam żebyście wiedzieli)
2. Musi to być serial, którego Jacek nie oglądał. Co wyklucza klasykę czyli (kolejność przypadkowa): Startrek (wszystkie seriale i filmy), Stargate (wszystkie seriale i filmy), Battlestar Galactica (stare i nowe), Babylon 5 (wszystkie seriale i filmy), Earth Final Conflict, Farscape, The X-Files.
3. Wykluczone są również następujące seriale nie-SF ale im Jacek wybacza bo fajne są: Two and a Half Men, The Big Bang Theory, House MD, Lost, Monk, Scrubs, Married with Children i Pingwiny z Madagaskaru.
4. Wykluczona jest również Gra o Tron. Bo jeszcze nie oglądał ale czeka aż się skończy żeby obejrzeć.
5. Musi się Jackowi podobać. To wyzwanie największe bo Jacek grymasi bardziej niż kobieta z okresem i w ciąży jednocześnie.
Do boju publiko moja, do boju.
Po włosku to by było Forza publica?
2. Musi to być serial, którego Jacek nie oglądał. Co wyklucza klasykę czyli (kolejność przypadkowa): Startrek (wszystkie seriale i filmy), Stargate (wszystkie seriale i filmy), Battlestar Galactica (stare i nowe), Babylon 5 (wszystkie seriale i filmy), Earth Final Conflict, Farscape, The X-Files.
3. Wykluczone są również następujące seriale nie-SF ale im Jacek wybacza bo fajne są: Two and a Half Men, The Big Bang Theory, House MD, Lost, Monk, Scrubs, Married with Children i Pingwiny z Madagaskaru.
4. Wykluczona jest również Gra o Tron. Bo jeszcze nie oglądał ale czeka aż się skończy żeby obejrzeć.
5. Musi się Jackowi podobać. To wyzwanie największe bo Jacek grymasi bardziej niż kobieta z okresem i w ciąży jednocześnie.
Do boju publiko moja, do boju.
Po włosku to by było Forza publica?
wtorek, 14 maja 2013
Książki niosą zło
"Spod wszystkich, leżących jedna na drugiej jak w zbiorowej mogile, opowieści prześwieca jedna żywa opowieść. Człowiek rodzi się na dnie straszliwej czeluści, żyje nie wiadomo po co i umiera w męczarniach. Innej opowieści nie ma. Nie ma innego początku, innego środka i innego zakończenia."
Tako rzecze Pilch. Kto jest "ZA" niech podniesie rękę i naciśnie przycisk. Zwłaszcza chodzi o drugie zdanie.
Tako rzecze Pilch. Kto jest "ZA" niech podniesie rękę i naciśnie przycisk. Zwłaszcza chodzi o drugie zdanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
