Jadę do pracy. Czytam gazetę. Właściwie bardziej oglądam niż czytam. Podziwiam obrazki, czasem przekręcam żeby się lepiej przyjrzeć. Starsza pani z naprzeciwka patrzy na mnie ze wstrętem. Co za kolory, co za kształty. Nigdy bym nie pomyślał, że w naszym wszechświecie mogą istnieć tak piękne rzeczy. Wzdycham z żalem, że prawdopodobnie nigdy nie będzie mi dane ich dotknąć. Starsza pani z naprzeciwka żegna się trzy razy. Oczy mi się świecą coraz bardziej, przysuwam gazetę bliżej oczu (żeby lepiej widzieć, wzrok już nie ten). Pani z naprzeciwka patrząc na mnie spod oka zaczyna odmawiać różaniec...
A ja wzdycham i myślę, że się starzeję. Dwadzieścia lat temu oglądałbym w ten sposób dziewczynę lutego w Playboy'u. Teraz oglądam zdjęcia w National Geographic, zdjęcia wykonane odświeżonym teleskopem Hubble'a. Ale jakie zdjęcia, mówię Wam. Jeśli oglądaliście kiedyś StarTrek, widzieliście tam zbliżenia na mgławice czy galaktyki i pewnie myśleliście "ale scenarzyści mają bujną wyobraźnię". Otóż może i mają, ale rzeczywistość jest piękniejsza. Wszechświat jest piękny. Może aktualnie wasze życie sucks a zima daje się we znaki ale wszechświat jest piękny. Ogromny i piękny.
Praca moja. Praca moja nie całkiem jest taka jak ostatnio opisałem. Owszem, mam sporo pracy, szef czasem przyciśnięty przez szefów większych wchodzi na wyższe obroty, ale ogólnie rzecz biorąc lubię moją pracę. Lubię to co robię, znam się na tym i za stary jestem, żeby się stresować tym, że szefowi coś się nie podoba. Jeśli praca tutaj przestanie mi sprawiać przyjemność to znajdę inną. Ale dziękuję za wszystkie rady. Tej z krzesłem nie da się wykorzystać, bo rzucanie krzesłami w ludzi pewnie podpada pod jakiś paragraf. A propos ostatniej notki. Warsztaty literackie? A któż to na taki kuriozalny pomysł wpadł, żeby mnie podciągnąć pod warsztaty literackie? Natomiast ciekawostkę zauważyłem. Nominowanie w normalnej kategorii powoduje skokowy wzrost liczby komentarzy. Pod jedną nominowaną notką tylko, ale jednak. A nominacja w kategorii "warsztaty literackie" dała wzrost liczby komentarzy o...? Nie mam pewności jak tu trafiła Mamaruda - witam serdecznie - więc założę, że 1. Słownie JEDEN. A może się nawet okazać, że ZERO. Strasznie poczytna kategoria musi to być, nie? ;)
I jeszcze chciałem powiedzieć: Beznaiwna, oddawaj bloga! Zwłaszcza, że tam hasło było, którego teraz nie pomnę. Coś o zimie było, i pamiętam, że bardzo na czasie. Pożyczyć chciałem.
"Nigdy nie jest za późno żeby zacząć marnować sobie życie" Piękne, nie? Z drugiej strony: dzisiaj jest pierwszy dzień reszty Twojego życia.
piątek, 12 lutego 2010
środa, 3 lutego 2010
Na żywo
Szanowni Państwo! Za chwilę najbardziej oczekiwana walka dzisiejszego wieczoru.
W lewym narożniku, w czerwonych spodenkach, trzykrotny zdobywca tytułu "Najgorszy szef" w rankingu miesięcznika Playboss, siedmiokrotny triumfator "World Worst Boss Championship", aktualny champion wagi półmobbingowej, jego aktualny dorobek punktowy 34:17:25 (34 zwolnionych dyscyplinarnie, 17 zwolnionych za porozumieniem stron, 25 odeszło na własną prośbę). Proszę Państwa, przed Wami Szef "Mobbero" Szefooowskiiiiii!
W prawym narożniku, w niebieskich spodenkach i koszulce z Garfieldem, aktualny posiadacz tytułu "Pracownik miesiąca", trzynastokrotny zdobywca tego tytułu, najbardziej pożądany pracownik wg portalu "Most wanted", uznany przez czytelniczki miesięcznika "Informatyka dla feministek" za najseksowniejszego polskiego mężczyznę w wieku pomiędzy 39 lat a 39 lat i 2 miesiące, od 14 lat niepokonanie piastujący to samo stanowisko, wielokrotnie zajmujący medalowe pozycje w konkursach na najlepszego sędziego w konkursach mokrego podkoszulka, aktualny champion wagi lekkopółleniwej, honorowy dożywotni członek Koła Gospodyń Miejskich z miejscowości Małebuty Wielkie, co zgodnie z ich obietnicami nie powinno długo potrwać, prezes Polskiego Związku Nienależących do Żadnego Związku, szesnastokrotny niezdobywca tytułu Najlepszy Mąż Roku. Jego imponujący dorobek punktowy 2347:13:0 (2347 przepracowanych dni, tylko 13 spóźnień, 0 (słownie ZERO) nieusprawiedliwionych nieobecności). Proszę Państwa, przed Państwem Jacek "Lazy" Nvmcąckiiiii!
<Wiwaty i oklaski na stojąco. Co bardziej egzaltowane kibicki myślą o zdjęciu stanika i rzuceniu w prezentowanego zawodnika. Co bardziej spontaniczne nie myślą tylko rzucają. Co bardziej niedomyślne nie pomyślały o zabraniu stanika z domu i nie mają czym rzucić. Jednakowoż brak owego rekompensowany jest zawodnikowi nieuchronnym efektem wizualnym będącym skutkiem braku stanika i podskakiwania. Tylko z części widowni zajmowanej przez członkinie Koła Gospodyń Miejskich z miejscowości Małebuty Wielkie dobiega jednostajne buuuuu, zagłuszane jednak rozentuzjamowanymi okrzykami pozostałych kibicek oraz łopotem lecących w kierunku ringu staników.>
Ale oto proszę Państwa gong i ruszają! Mobbero atakuje kilkoma prostymi zadaniami żeby uśpić czujność Lazy'ego. Ten jednak kontruje błyskawiczną realizacją zadań i sam wyprowadza serię podchwytliwych pytań technicznych, na które Mobbero nie powinien znać odpowiedzi. Jednak Mobbero zna odpowiedzi i odpowiada szybką ripostą. Na piśmie! Lazy zachwiał się po tym ciosie ale stoi. Przyjął na bark kilka cięższych zadań, co chwila dostaje również mniejsze zadanka w odsłonięte części ciała, ale nadąża z realizacją i rozliczaniem. Wyrównana walka, pełna podstępnych zagrań i nieprzepisowych ciosów i gong. Koniec pierwszej rundy. Przewaga dla Mobbero.
W przerwie mogą Państwo zakupić najnowszy poradnik Jacka "Lazy" Nvmcąckiego pt "Jak przeżyć z kobietą i nie dać się zabić. Dzieła zebrane." 1234 strony pasjonującej, zapierającej dech akcją lektury.
Za chwilę druga runda. O, już wybiegli na parkiet, ukłony w stronę publiczności, rytualny gest Kozakiewicza w stronę sektora zajmowanego przez członkinie Koła Gospodyń Miejskich z miejscowości Małebuty Wielkie, westchnienie w kierunku plakatu z Meg Ryan sprzed 20 lat i ruszają. Tym razem pierwszy atakuje Jacek notatką o niezgodnym z przepisami BHP stanowisku pracy i poprawia serią uwag o nieergonomicznym krześle. Mobbero błyskawicznie odpowiada raportem lokalnego inspektora BHP o zgodności miejsc pracy z ustawami. Jacek uderza ponownie sugerując, że skoro lokalny inspektor BHP jest zięciem Mobbero to w grę może wchodzić niedozwolony nepotyzm. Przeciwnik kontratakuje protokołem komisji zatwierdzającej zięcia stwierdzającym, że jest najlepszym kandydatem i zostaje natychmiast zatrudniony na czas nieokreślony. Mocny cios. Lazy próbuje nieśmiało zaatakować stwierdzeniem, że jeśli cała komisja podlega Mobbero to może nie była do końca bezstronna, jednak Mobbero błyskawicznie utrąca ten atak argumentując brakiem dowodów. Seria drobnych pchnięć, zadań, rozliczeń, jednak do końca rundy żaden zawodnik nie decyduje się na wyprowadzenie jakiegoś poważniejszego ciosu. Koniec rundy drugiej. Bardziej wyrównanej niż pierwsza, sędziwie punktują na remis.
Za chwilę runda trzecia. Widzę, że w narożniku Mobbero trwają gorączkowe ustalenia. Zobaczymy do czego to doprowadzi. Gong. Ruszyli. Tym razem powoli, bez gorączkowych ruchów, Mobbero atakuje niezbędnym raportem, Lazy odpowiada regulaminową przerwą na kawę, Mobbero poprawia żądaniem analizy, Lazy blokuje cios zakresem obowiązków, który nie mówi nic o analizach. I proszę Państwa, co za cios! Mobbero jakby tylko na to czekał. Po zobaczeniu zakresu obowiązków wyprowadził piękny lewy sierpowy wskazując na ostatni punkt regulaminu "Wykonywać pozostałe polecenia przełożonych". Jacek się zachwiał pod ciosem, ale ustał! Niewiarygodne, próbuje kontratakować podnosząc, że dotyczy to tylko zadań merytorycznych, ale Mobbero poprawia oddelegowaniem do innego wydziału iiiii... Leży! Coś niesamowitego! Jacek leży na deskach. Sędzia liczy, sprawdza puls, ciśnienie. Błędny wzrok, ale to jeszcze nie oznacza końca walki. Jacek wstaje, otrząsa się, unosi gardę i wydaje się, że jest gotowy do dalszej walki. Ale chyba tylko mu się wydaje. Szef wyprowadza atak informacją o braku pieniędzy na premie, poprawia restrukturyzacją. Jacek walczy, ale widać zmęczenie. To już nie ten wzrok, nie ten błysk w oku, nie ten polot. I nagle co za cios! Szef przyłożył Jackowi informacją o zablokowaniu internetu i Jacek pada! Sędzia liczy, myli się i zaczyna od nowa, używa ułamków ale Jacek ciągle leży.
Czy się podniesie? Czy ma tyle siły żeby chociaż zaprotestować? czy da radę jeszcze raz spojrzeć Szefowi hardo w oczy? To wszystko w (prawdopodobnie) następnej części naszej relacji. A teraz przerwa na reklamy.
W lewym narożniku, w czerwonych spodenkach, trzykrotny zdobywca tytułu "Najgorszy szef" w rankingu miesięcznika Playboss, siedmiokrotny triumfator "World Worst Boss Championship", aktualny champion wagi półmobbingowej, jego aktualny dorobek punktowy 34:17:25 (34 zwolnionych dyscyplinarnie, 17 zwolnionych za porozumieniem stron, 25 odeszło na własną prośbę). Proszę Państwa, przed Wami Szef "Mobbero" Szefooowskiiiiii!
W prawym narożniku, w niebieskich spodenkach i koszulce z Garfieldem, aktualny posiadacz tytułu "Pracownik miesiąca", trzynastokrotny zdobywca tego tytułu, najbardziej pożądany pracownik wg portalu "Most wanted", uznany przez czytelniczki miesięcznika "Informatyka dla feministek" za najseksowniejszego polskiego mężczyznę w wieku pomiędzy 39 lat a 39 lat i 2 miesiące, od 14 lat niepokonanie piastujący to samo stanowisko, wielokrotnie zajmujący medalowe pozycje w konkursach na najlepszego sędziego w konkursach mokrego podkoszulka, aktualny champion wagi lekkopółleniwej, honorowy dożywotni członek Koła Gospodyń Miejskich z miejscowości Małebuty Wielkie, co zgodnie z ich obietnicami nie powinno długo potrwać, prezes Polskiego Związku Nienależących do Żadnego Związku, szesnastokrotny niezdobywca tytułu Najlepszy Mąż Roku. Jego imponujący dorobek punktowy 2347:13:0 (2347 przepracowanych dni, tylko 13 spóźnień, 0 (słownie ZERO) nieusprawiedliwionych nieobecności). Proszę Państwa, przed Państwem Jacek "Lazy" Nvmcąckiiiii!
<Wiwaty i oklaski na stojąco. Co bardziej egzaltowane kibicki myślą o zdjęciu stanika i rzuceniu w prezentowanego zawodnika. Co bardziej spontaniczne nie myślą tylko rzucają. Co bardziej niedomyślne nie pomyślały o zabraniu stanika z domu i nie mają czym rzucić. Jednakowoż brak owego rekompensowany jest zawodnikowi nieuchronnym efektem wizualnym będącym skutkiem braku stanika i podskakiwania. Tylko z części widowni zajmowanej przez członkinie Koła Gospodyń Miejskich z miejscowości Małebuty Wielkie dobiega jednostajne buuuuu, zagłuszane jednak rozentuzjamowanymi okrzykami pozostałych kibicek oraz łopotem lecących w kierunku ringu staników.>
Ale oto proszę Państwa gong i ruszają! Mobbero atakuje kilkoma prostymi zadaniami żeby uśpić czujność Lazy'ego. Ten jednak kontruje błyskawiczną realizacją zadań i sam wyprowadza serię podchwytliwych pytań technicznych, na które Mobbero nie powinien znać odpowiedzi. Jednak Mobbero zna odpowiedzi i odpowiada szybką ripostą. Na piśmie! Lazy zachwiał się po tym ciosie ale stoi. Przyjął na bark kilka cięższych zadań, co chwila dostaje również mniejsze zadanka w odsłonięte części ciała, ale nadąża z realizacją i rozliczaniem. Wyrównana walka, pełna podstępnych zagrań i nieprzepisowych ciosów i gong. Koniec pierwszej rundy. Przewaga dla Mobbero.
W przerwie mogą Państwo zakupić najnowszy poradnik Jacka "Lazy" Nvmcąckiego pt "Jak przeżyć z kobietą i nie dać się zabić. Dzieła zebrane." 1234 strony pasjonującej, zapierającej dech akcją lektury.
Za chwilę druga runda. O, już wybiegli na parkiet, ukłony w stronę publiczności, rytualny gest Kozakiewicza w stronę sektora zajmowanego przez członkinie Koła Gospodyń Miejskich z miejscowości Małebuty Wielkie, westchnienie w kierunku plakatu z Meg Ryan sprzed 20 lat i ruszają. Tym razem pierwszy atakuje Jacek notatką o niezgodnym z przepisami BHP stanowisku pracy i poprawia serią uwag o nieergonomicznym krześle. Mobbero błyskawicznie odpowiada raportem lokalnego inspektora BHP o zgodności miejsc pracy z ustawami. Jacek uderza ponownie sugerując, że skoro lokalny inspektor BHP jest zięciem Mobbero to w grę może wchodzić niedozwolony nepotyzm. Przeciwnik kontratakuje protokołem komisji zatwierdzającej zięcia stwierdzającym, że jest najlepszym kandydatem i zostaje natychmiast zatrudniony na czas nieokreślony. Mocny cios. Lazy próbuje nieśmiało zaatakować stwierdzeniem, że jeśli cała komisja podlega Mobbero to może nie była do końca bezstronna, jednak Mobbero błyskawicznie utrąca ten atak argumentując brakiem dowodów. Seria drobnych pchnięć, zadań, rozliczeń, jednak do końca rundy żaden zawodnik nie decyduje się na wyprowadzenie jakiegoś poważniejszego ciosu. Koniec rundy drugiej. Bardziej wyrównanej niż pierwsza, sędziwie punktują na remis.
Za chwilę runda trzecia. Widzę, że w narożniku Mobbero trwają gorączkowe ustalenia. Zobaczymy do czego to doprowadzi. Gong. Ruszyli. Tym razem powoli, bez gorączkowych ruchów, Mobbero atakuje niezbędnym raportem, Lazy odpowiada regulaminową przerwą na kawę, Mobbero poprawia żądaniem analizy, Lazy blokuje cios zakresem obowiązków, który nie mówi nic o analizach. I proszę Państwa, co za cios! Mobbero jakby tylko na to czekał. Po zobaczeniu zakresu obowiązków wyprowadził piękny lewy sierpowy wskazując na ostatni punkt regulaminu "Wykonywać pozostałe polecenia przełożonych". Jacek się zachwiał pod ciosem, ale ustał! Niewiarygodne, próbuje kontratakować podnosząc, że dotyczy to tylko zadań merytorycznych, ale Mobbero poprawia oddelegowaniem do innego wydziału iiiii... Leży! Coś niesamowitego! Jacek leży na deskach. Sędzia liczy, sprawdza puls, ciśnienie. Błędny wzrok, ale to jeszcze nie oznacza końca walki. Jacek wstaje, otrząsa się, unosi gardę i wydaje się, że jest gotowy do dalszej walki. Ale chyba tylko mu się wydaje. Szef wyprowadza atak informacją o braku pieniędzy na premie, poprawia restrukturyzacją. Jacek walczy, ale widać zmęczenie. To już nie ten wzrok, nie ten błysk w oku, nie ten polot. I nagle co za cios! Szef przyłożył Jackowi informacją o zablokowaniu internetu i Jacek pada! Sędzia liczy, myli się i zaczyna od nowa, używa ułamków ale Jacek ciągle leży.
Czy się podniesie? Czy ma tyle siły żeby chociaż zaprotestować? czy da radę jeszcze raz spojrzeć Szefowi hardo w oczy? To wszystko w (prawdopodobnie) następnej części naszej relacji. A teraz przerwa na reklamy.
wtorek, 5 stycznia 2010
Nowy Rok jest...
... przereklamowany, nie sądzicie? Bo z czego się tak cieszyć? Zaczyna się bólem głowy, tudzież u niektórych - łba. Pierwsza porażka. Człowiek jest niby o rok starszy ale wcale nie o rok mądrzejszy. Druga porażka. Przybędzie stresu z powodu kolejnych niezrealizowanych głupich postanowień noworocznych. Trzecia porażka. Trzeba się przyzwyczaić do pisania nowej daty. Dzień i miesiąc się tak nie utrwalają, ale do roku się człowiek przyzwyczaja. Teraz jeszcze przez miesiąc będę pisał bla.bla.2009 zamiast 2010. Kolejna porażka. Muszę przepisać adresy do nowego kalendarza, kupić nowy kalendarz na ścianę (z żalem nie zauważając najnowszego kalendarza Playboy'a, żonaty jestem), przedłużyć licencję na firewall i antywirusa, znowu zapłacić podatek, odebrać telefon z Link4 i poinformować, że ciągle nie jestem zainteresowany ich ubezpieczeniem, poprawić wiek na blogu, na Sympatii (żartowałem)... I to wszystko z powodu jakiegoś głupiego Nowego Roku.
A legendarny punkt "G" nie istnieje, HA! Naukowcy się wreszcie do czegoś przydali. Po latach - zapewne niezwykle pasjonujących - badań orzekli, że tzw punkt "G" to bzdura i wymysł kobiet. Kobiet chcących skazać niewinnych mężczyzn na wieczne poszukiwanie i wieczną frustrację z powodu nieznalezienia. Naukowcom należy wybaczyć jednocześnie, że nie wspomnieli o męskim punkcie "G", który w przeciwieństwie do wyimaginowanego kobiecego istnieje. Nawet potrafi zwiększyć swoją objętość żeby go było łatwiej znaleźć. Drodzy panowie, możemy odetchnąć z ulgą, koniec poszukiwań, koniec stresu.
Jak nowy rok rozpoczęliście? Mam nadzieję, że bez głupich postanowień. Choć niektórzy, jak zdążyłem zauważyć, jeszcze się nie nauczyli. I nawypisywali bzdur o siłowniach, brzuszkach, schudnięciu itp. Po co Wam to? Wiecie, że w styczniu rozpada się najwięcej związków? Właśnie przez głupie obietnice zapewne. Człowiek składa sobie obietnice, często publicznie (czyli w otoczeniu żony/męża). Obietnic oczywiście nie dotrzymuje co już wpędza go we frustrację. Frustrację pogłębia żona/mąż dopytując się upierdliwie "Kiedy się wreszcie zapiszesz na ten angielski?", "Kiedy pójdziesz na siłownię", czy też "Kiedy wreszcie zabierzesz mnie na kolację?". Frustracje się kumulują, trzeba odreagować a najłatwiej na kimś kto jest najbliżej i bęc - związek się rozpada. Zaprawdę powiadam Wam - noworoczne postanowienia są złe. Wydrukować i powiesić na lodówce. Nie, nie postanowienia, po co zaśmiecać lodówkę jakimiś pierdołami. Hasło "Noworoczne postanowienia są złe" wydrukować i powiesić. Mówię Wam, nic tak samopoczucia nie poprawia jak widok sąsiada biegnącego po zdrowie o 6-ej rano przy -15 stopniach. Noworoczne postanowienie miał. (W tym momencie czujny czytelnik zapyta co też Jacek robi o 6-ej rano, że ma okazję tego nieszczęsnego sąsiada zobaczyć. Otóż Jacek zmierza w tym czasie do pracy. Bez szczególnego entuzjazmu.
<wazelina_mode>
Jedynie możliwość zobaczenia się z Wami, kochane czytelnice (a co będziemy udawać, wszyscy wiemy, że faceci wpadają tu tylko po to żeby sprawdzić czy konkurencja zamknęła już blog), pozwala mi rano płynnie* zwlec się z łóżka i zmierzyć z nieprzychylnym świeżo obudzonemu Jackowi otoczeniem
</wazelina_mode>
I niniejszym pragnę gorąco podziękować wszystkim nie wysyłającym na mnie SMS-ów. Informuję, że nie wysłano jak do tej pory 14 123 543 SMS-ów co już czyni mnie rekordzistą. A licznik bije. Ciągle liczę na Wasze zaangażowanie. Przyznać się, kto nie wysłał najwięcej?
*Umówmy się, że nie będziemy się upierać co do definicji słowa "płynnie".
A legendarny punkt "G" nie istnieje, HA! Naukowcy się wreszcie do czegoś przydali. Po latach - zapewne niezwykle pasjonujących - badań orzekli, że tzw punkt "G" to bzdura i wymysł kobiet. Kobiet chcących skazać niewinnych mężczyzn na wieczne poszukiwanie i wieczną frustrację z powodu nieznalezienia. Naukowcom należy wybaczyć jednocześnie, że nie wspomnieli o męskim punkcie "G", który w przeciwieństwie do wyimaginowanego kobiecego istnieje. Nawet potrafi zwiększyć swoją objętość żeby go było łatwiej znaleźć. Drodzy panowie, możemy odetchnąć z ulgą, koniec poszukiwań, koniec stresu.
Jak nowy rok rozpoczęliście? Mam nadzieję, że bez głupich postanowień. Choć niektórzy, jak zdążyłem zauważyć, jeszcze się nie nauczyli. I nawypisywali bzdur o siłowniach, brzuszkach, schudnięciu itp. Po co Wam to? Wiecie, że w styczniu rozpada się najwięcej związków? Właśnie przez głupie obietnice zapewne. Człowiek składa sobie obietnice, często publicznie (czyli w otoczeniu żony/męża). Obietnic oczywiście nie dotrzymuje co już wpędza go we frustrację. Frustrację pogłębia żona/mąż dopytując się upierdliwie "Kiedy się wreszcie zapiszesz na ten angielski?", "Kiedy pójdziesz na siłownię", czy też "Kiedy wreszcie zabierzesz mnie na kolację?". Frustracje się kumulują, trzeba odreagować a najłatwiej na kimś kto jest najbliżej i bęc - związek się rozpada. Zaprawdę powiadam Wam - noworoczne postanowienia są złe. Wydrukować i powiesić na lodówce. Nie, nie postanowienia, po co zaśmiecać lodówkę jakimiś pierdołami. Hasło "Noworoczne postanowienia są złe" wydrukować i powiesić. Mówię Wam, nic tak samopoczucia nie poprawia jak widok sąsiada biegnącego po zdrowie o 6-ej rano przy -15 stopniach. Noworoczne postanowienie miał. (W tym momencie czujny czytelnik zapyta co też Jacek robi o 6-ej rano, że ma okazję tego nieszczęsnego sąsiada zobaczyć. Otóż Jacek zmierza w tym czasie do pracy. Bez szczególnego entuzjazmu.
<wazelina_mode>
Jedynie możliwość zobaczenia się z Wami, kochane czytelnice (a co będziemy udawać, wszyscy wiemy, że faceci wpadają tu tylko po to żeby sprawdzić czy konkurencja zamknęła już blog), pozwala mi rano płynnie* zwlec się z łóżka i zmierzyć z nieprzychylnym świeżo obudzonemu Jackowi otoczeniem
</wazelina_mode>
I niniejszym pragnę gorąco podziękować wszystkim nie wysyłającym na mnie SMS-ów. Informuję, że nie wysłano jak do tej pory 14 123 543 SMS-ów co już czyni mnie rekordzistą. A licznik bije. Ciągle liczę na Wasze zaangażowanie. Przyznać się, kto nie wysłał najwięcej?
*Umówmy się, że nie będziemy się upierać co do definicji słowa "płynnie".
wtorek, 22 grudnia 2009
Zanim sobie pójdę
Idą święta. Świętujecie czy tylko macie wolne, hucznie w gronie licznej rodziny czy tylko w gronie naprawdę najbliższych, życzę Wam wszystkim po prostu wszystkiego najlepszego. Niech się Wam spełnią Wasze marzenia, niech się zrealizują Wasze plany. Niech Waszym wrogom marzenia się nie spełnią a ich krowy niech wlezą w kaktusy. Niech się Chińczycy dogadają z Dalajlamą, a Obama z Al Kaidą. Niech się klimat nam przestanie ocieplać (i to mówię ja, Jacek, patrząc na termometr wskazujący -15 stopni), niech Brazylijczycy przestaną wycinać dżunglę a Japończycy delfiny. Niech się Kaczyński uściska z Tuskiem serdecznie, i niech się Meg Ryan w końcu rozbierze (ok, był "Tatuaż" ale było ciemno i słabo widać więc się nie liczy). Niech się w końcu skończy "Lost" żebym mógł kupić wszystko i wreszcie obejrzeć. I niech nakręcą kolejne sezony "Stargate Uniwersal". Albo wznowią "Stargate Atlantis". I niech mam więcej czasu dla Was. I niech się staną autostrady (no dobra, tu zaszalałem, ale każdemu wolno marzyć, nie?)
Trochę tych życzeń było dla Was, trochę dla mnie, a trochę pobożnych. I tak najważniejsze żeby być zdrowym i mieć się do kogo przytulić jak zimno. Bawcie się dobrze i niegrzecznie.
A propos naukowców. Tym razem tych poważnych, choć pewnie trudno będzie uwierzyć w to czym się zajmują. Tunelują fotony światła przez ścianę. Tak, dobrze zrozumieliście. Jeden stoi z latarką w jednym pokoju i świeci w ścianę. Drugi w drugim pokoju po przeciwnej stronie ściany sprawdza czy trochę światła się przedostało. Przez zwykłą nieprzepuszczalną ścianę. Bo otóż istnieje teoria, że w silnym polu magnetycznym fotony światła mogą jak gdyby skręcać się w fazie i tunelować na drugą stronę ściany. A po drugiej stronie ściany odwrotnie skierowane pole magnetyczne miałoby odkręcać je w fazie i czynić znowu widzialnymi. Brzmi zabawnie, ale pomyślcie jakie to daje możliwości mężczyznom szczęśliwie posiadającym seksowne sąsiadki. Można by przetunelować swoją głowę do łazienki sąsiadki. Ech, się rozmarzyłem. Naukę należy popierać, bo daje nam różne fajne wynalazki. Popieracie?
A propos świąt. Azaliż naprawdę puszczanie kolęd w przeróżnych aranżacjach na okrągło we wszystkich stacjach radiowych jest takie fajne? A wiecie, że Wasz karp żywy przyniesiony do domu powinien zostać zabity humanitarnie? (Jak można cokolwiek zabić humanitarnie pozostaje nieodgadnioną zagadką). W sensie, że zatłuczenie go wałkiem raczej nie wchodzi w grę. Puszczanie mu cały dzień kolęd w nadziei, że nie wytrzyma i utopi się z rozpaczy też chyba niehumanitarne jest. Kto u Was zabija karpia? Zgaduję, że Wy dziewczyny, bo faceci to większości mięczaki i nie potrafią zabić czegoś co patrzy na nich bez mrugnięcia okiem. Dlaczego kobiety potrafią - nie wiem. W ogóle to o co chodzi z tym karpiem? Zalatuje mułem i jest ościsty. Jest pełno smaczniejszych ryb.
A propos wolnego. Praca pracą ale zaległy urlop trzeba wykorzystać. Jacek wykorzysta zatem. Po świętach. Widzimy się ponownie w styczniu zatem. Kiedy na liczniku będę miał już nie 212(4) a 124(5). Jak ten czas leci. Nieubłaganie. Nie traćcie go zatem.
Aha, jeszcze jedno. Przestałem lubić Naszą Klasę. Wprawdzie pozwala mi podglądać to tam u moich byłych i niedoszłych, pozwoliła znaleźć parę osób, na których znalezieniu mi zależało, ale teraz pozwala sobie za dużo. Cenzury nie lubię. A NK cenzuruje. Ze śledzikowych wiadomości tajemniczo znikają linki, choć w źródle strony są. A obsługa NK tłumaczy się w kretyński sposób, że takie wiadomości naruszają stabilność systemu i są niezgodne z którymś tam punktem regulaminu. Buahaha. Jakieś alternatywy?
A propos naukowców. Tym razem tych poważnych, choć pewnie trudno będzie uwierzyć w to czym się zajmują. Tunelują fotony światła przez ścianę. Tak, dobrze zrozumieliście. Jeden stoi z latarką w jednym pokoju i świeci w ścianę. Drugi w drugim pokoju po przeciwnej stronie ściany sprawdza czy trochę światła się przedostało. Przez zwykłą nieprzepuszczalną ścianę. Bo otóż istnieje teoria, że w silnym polu magnetycznym fotony światła mogą jak gdyby skręcać się w fazie i tunelować na drugą stronę ściany. A po drugiej stronie ściany odwrotnie skierowane pole magnetyczne miałoby odkręcać je w fazie i czynić znowu widzialnymi. Brzmi zabawnie, ale pomyślcie jakie to daje możliwości mężczyznom szczęśliwie posiadającym seksowne sąsiadki. Można by przetunelować swoją głowę do łazienki sąsiadki. Ech, się rozmarzyłem. Naukę należy popierać, bo daje nam różne fajne wynalazki. Popieracie?
A propos świąt. Azaliż naprawdę puszczanie kolęd w przeróżnych aranżacjach na okrągło we wszystkich stacjach radiowych jest takie fajne? A wiecie, że Wasz karp żywy przyniesiony do domu powinien zostać zabity humanitarnie? (Jak można cokolwiek zabić humanitarnie pozostaje nieodgadnioną zagadką). W sensie, że zatłuczenie go wałkiem raczej nie wchodzi w grę. Puszczanie mu cały dzień kolęd w nadziei, że nie wytrzyma i utopi się z rozpaczy też chyba niehumanitarne jest. Kto u Was zabija karpia? Zgaduję, że Wy dziewczyny, bo faceci to większości mięczaki i nie potrafią zabić czegoś co patrzy na nich bez mrugnięcia okiem. Dlaczego kobiety potrafią - nie wiem. W ogóle to o co chodzi z tym karpiem? Zalatuje mułem i jest ościsty. Jest pełno smaczniejszych ryb.
A propos wolnego. Praca pracą ale zaległy urlop trzeba wykorzystać. Jacek wykorzysta zatem. Po świętach. Widzimy się ponownie w styczniu zatem. Kiedy na liczniku będę miał już nie 212(4) a 124(5). Jak ten czas leci. Nieubłaganie. Nie traćcie go zatem.
Aha, jeszcze jedno. Przestałem lubić Naszą Klasę. Wprawdzie pozwala mi podglądać to tam u moich byłych i niedoszłych, pozwoliła znaleźć parę osób, na których znalezieniu mi zależało, ale teraz pozwala sobie za dużo. Cenzury nie lubię. A NK cenzuruje. Ze śledzikowych wiadomości tajemniczo znikają linki, choć w źródle strony są. A obsługa NK tłumaczy się w kretyński sposób, że takie wiadomości naruszają stabilność systemu i są niezgodne z którymś tam punktem regulaminu. Buahaha. Jakieś alternatywy?
piątek, 11 grudnia 2009
Trauma
Ajajaj, się narobiło... - powiedział Jacek (naprawdę powiedział coś innego, ale to się nie nadaje do cytowania) gdy wychodząc z łazienki coś go podkusiło żeby zerknąć w lustro. Albowiem wzrok jego bystry natychmiast dostrzegł TO. TO było włosem na głowie. Niby nic szczególnego ale TEN włos był SIWY!!! I był to pierwszy siwy włos w długim i szczęśliwym dotychczas życiu Jacka. Od dzisiaj nic już nie będzie takie samo :( Przygnębion owym SIWYM włosem Jacek udał się z opuszczoną głową, powoli do swej roboczej samotni coby się pogrążyć w rozmyślaniach nad pustką tego świata.
W tym momencie narrator ulitowawszy się nad Jackiem i jego niedolą postanowił zadać pytanie nie komu innemu tylko osobom od zarania dziejów zajmujących się radzeniem sobie z siwymi włosami. Kobietom znaczy.
Drogie Panie, cóż powinien Jacek z onym siwym włosem począć?
a) wyrwać
b) przemalować włos na kolor zbliżony do pozostałych
c) przemalować cały łeb
d) wyrwać
e) ogolić się na łyso, albo co najmniej na tak krótko że TEGO włosa nie będzie widać
f) udawać, że się nie było w łazience a TEN włos był tylko złym snem
g) wyrwać
h) poszukać jakiegoś ciepłego kraju i udać się tam na emeryturę
i) WYRWAĆ
j) wyrwać, ogolić się na łyso i przemalować cały łeb
Drogie Panie, cóż powinien Jacek z onym siwym włosem począć?
a) wyrwać
b) przemalować włos na kolor zbliżony do pozostałych
c) przemalować cały łeb
d) wyrwać
e) ogolić się na łyso, albo co najmniej na tak krótko że TEGO włosa nie będzie widać
f) udawać, że się nie było w łazience a TEN włos był tylko złym snem
g) wyrwać
h) poszukać jakiegoś ciepłego kraju i udać się tam na emeryturę
i) WYRWAĆ
j) wyrwać, ogolić się na łyso i przemalować cały łeb
Proszę się niczym nie sugerować. Tylko poważne propozycje. W obecnym stanie Jacek mógłby nie docenić głębi Waszego ewentualnego poczucia humoru.
Subskrybuj:
Posty (Atom)